Opłaty w przedszkolach: podwyżka czyli obniżka?

Jeśli ciężko pracujesz i masz zdrowe dziecko, które posyłasz do przedszkola, to właśnie w Ciebie najbardziej uderzą nowe opłaty. Dobrze się więc zastanów, zanim w listopadzie pójdziesz wybrać nowe władze Poznania Mieliśmy już w 20-letniej historii poznańskiego samorządu mniejsze i większe wpadki, potknięcia, doły, z których trzeba się było wydostać na powierzchnię. W tym tygodniu ten niechlubny poczet wzbogacił się o nowe opłaty za przedszkola. Odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Sławomir Hinc wraz z urzędnikami i do spółki z radnymi zgotował rodzicom około 13 tys. przedszkolaków podwyżki. Zamieszanie z opłatami za przedszkola zaczęło się wiosną i akurat nie poznański samorząd tu zawinił. W całym kraju sądy administracyjne uchylały lokalne przepisy dotyczące tzw. opłaty stałej – niezależnej od czasu, jaki dziecko spędza w przedszkolu. Opłatę tę sądy uznały za bezprawną, bo rodzice muszą wiedzieć, za co płacą (darmowe jest gwarantowane ustawą 5 godzin podstawy programowej). Trzeba więc było przygotować nowe przepisy.

I tu już poznańscy urzędnicy i samorządowcy się nie popisali.

Dotychczas opłata stała za przedszkole wynosiła w Poznaniu 154 zł miesięcznie. Jeszcze przed wakacjami radni zmienili uchwałę. Ale nowe przepisy okazały się tak nieprecyzyjne, że gdyby rodzice zostawiali dziecko w przedszkolu na 10 godzin, zapłaciliby nawet 280 zł za miesiąc! A to tylko wzrost dawnej opłaty stałej. Dochodzą do niej kolejne wydatki – m.in. na wyżywienie.

Gdy „Gazeta” to odkryła, prezydent Hinc bezradnie rozkładał ręce. Bo w wydziale oświaty pracowały nad problemem dwa zespoły. I tak pracowały, że nie skoordynowały swoich działań. Jak to możliwe? Nie wiem. Na zdrowy rozum wydaje się, że gdy urzędnicy pracują w jednym miejscu (przy ul. Libelta), w jednym budynku, to z koordynacją większych problemów być nie powinno. Chyba że zespoły przemieszczały się między piętrami. Jeden windą, a drugi schodami.

Nic to, postanowiono uchwałę poprawić. Kiedy? Wiadomo! Gdy radni skończą wakacje. W końcu bałagan z opłatami za około 13 tys. przedszkolaków to nie powódź, żeby – jak Sejm – przerywać wakacje.

Brak wyobraźni

Mamy więc 31 sierpnia i radni biorą się za głosowanie nowej uchwały o opłatach za poznańskie przedszkola. Chwilę wcześniej – dosłownie! – opiniuje ją komisja oświaty rady miasta. Poznański samorząd ma już na swoim koncie takie przypadki, gdy coś się robi na ostatnią chwilę i na kolanie. Tak stało się i tym razem z kolejnym miejskim bublem. Piszę o nowych opłatach tak ostro, bo za bubel je uważam. Chyba że intencją prezydenta Hinca, urzędników i radnych, którzy we wtorek przegłosowali uchwałę, była podwyżka opłat za przedszkola (zwłaszcza dla pracującego raczej dłużej niż do godz. 16 potencjalnego elektoratu Platformy Obywatelskiej).

Nowe przepisy wyglądają tak: do godz. 13 realizuje się podstawę programową i przedszkole nie kosztuje nic. W tym czasie nie będzie więc żadnych zajęć dodatkowych (angielskiego, tańca, basenu itp. itd., bo wykraczają poza podstawę programową). Wszystkie będą po godz. 13, we wszystkich przedszkolach Poznania.

Ale wracam do opłat. Zaczynają się po godz. 13. Jeśli zostawiamy dziecko do godz. 14, płacimy 59 zł miesięcznie. Jeśli do godz. 15 – 118 zł. Przy godz. 16 opłata rośnie do 178 zł, przy godz. 17 do 196 zł, a przy godz. 18 – do 214 zł. A teraz proszę się na chwilę oderwać od lektury i zapytać koleżanki i kolegów z sąsiednich biurek, o której kończą dzisiaj pracę.

Z urzędniczych analiz wynika, że poznaniacy zostawiają dzieci w przedszkolu na 8-9 godzin. Opłata stała dla tych osób wzrasta więc ze 154 zł na miesiąc do 178 lub nawet 196 zł. Możecie podziękować prezydentowi Hincowi, podległym mu urzędnikom i radnym, którzy przegłosowali nowe opłaty.

A, nie! Przepraszam! Prezydent jest bez winy. I przekonuje, że rodzice nie zapłacą za przedszkole więcej niż dotychczas. Bo prezydent ma dane o nieobecnościach w przedszkolach. I z nich wynika, że dzieci tak chorują, że drożej nie będzie (bo za nieobecności rodzice nie zapłacą). A co z Twoim dzieckiem, które jest okazem zdrowia? Nie oszukujmy się: masz zdrowe dziecko – przyjdzie za to słono płacić!

A teraz deser: autoryzowana wypowiedź prezydenta Hinca dla „Gazety” z 10 sierpnia o nowych przepisach: „Rodzice zapłacą maksymalnie za trzy godziny zajęć powyżej podstawy programowej. Z opłaty za kolejne godziny zostaną zwolnieni. Ten zapis gwarantuje, że rodzice zapłacą nie więcej niż 178 zł miesięcznie, tak jak pierwotnie planowaliśmy”. W uchwale przegłosowanej we wtorek przez radnych o zwolnieniach nie ma ani słowa.

Wiesz już, na kogo głosować za trzy miesiące?

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Śledzik
  • Blogger.com
  • Mój biznes
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • PDF
  • RSS
  • Twitter